• 001.jpg
  • 003.jpg
  • 004.jpg
  • 002.jpg
  • 006.jpg
  • 005.jpg

Relikwie

Vinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.x

 Parafia św. Andrzeja Ap. - Sanktuarium Pasyjne i Maryjne

Rynek 2, Wąsosz Górny, 42-110 POPÓW

tel. 504 312 302 (Uprasza się, aby dzwonić wyłącznie w sprawach posługi duszpasterskiej i kancelarii),
parafia@kalwaria-wasosz.pl 
NIP 574 179 55 44, REGON 040046850, Numer konta 72 8259 0004 2001 0000 1270 0001
Kancelaria parafialna czynna od poniedziałku do piątku po wieczornej Mszy świętej. W soboty w godz. 800 - 900.

I Ty możesz włączyć się we wszelkie prace związane z naszym Sanktuarium! Więcej informacji: Aktualności

Wspomnienie naszych drogich zmarłych

 

Miesiąc listopad to miesiąc, w którym odwiedzamy groby naszych zmarłych. Chciałam się podzielić swoim wspomnieniem o zmarłych księżach, którzy pracowali w naszej parafii i zmarłych parafianach.

O śp. ks. Wincentym Spirra należy wspomnieć, bo był budowniczym Kalwarii Wąsoskiej i rozbudował nasz  kościół. Bardzo dużo pomagał swoim parafianom i okolicznym mieszkańcom podczas wojny.

       W ostatnim czasie, w słoneczną, letnią niedzielę spotkałam przy grobie śp. ks. Wincentego Spirry pewnego pana, który robił zdjęcia tego grobu. Powiedział mi, że pochodzi z Patrzykowa, ale wcześniej pracował i mieszkał na  zachodzie Polski  koło Witowic. Teraz jest już na emeryturze i powrócił w swoje rodzinne strony. Zdjęcie grobu księdza Spirry  chce wysłać swojej siostrze, która od dawna mieszka w Australii. Bardzo oboje się cieszą, że grób tego zasłużonego Księdza znajduje się na starym cmentarzu w Wąsoszu Górnym. Ks. W. Spirra  przygotowywał ich do I Komunii Św. Chociaż były to czasy niepewne - II wojna światowa - to jednak często je wspominają, bo to lata ich dzieciństwa.

Chciałabym też wspomnieć śp. ks. Franciszka Bara, z którego rąk przyjęłam Chrzest Święty. On też przygotowywał mnie do I Komunii Św. i udzielał tego sakramentu. Był bardzo wymagający. Katechizm trzeba było znać na pamięć, bo inaczej były poprawki. Podzielił nas na grupy 5-6 osobowe; jedna osoba z danej grupy była dowodząca i przepytywała pozostałe. Siadaliśmy na parkanie wokół kościoła i tak trwała nauka, a ksiądz pozostawiał nas na jakiś czas samych, idąc do kościoła, czy na plebanię.

Uczestniczyłam też aktywnie w oktawie Bożego Ciała - podczas procesji Eucharystycznej sypałam kwiatki przed Najświętszym Sakramentem. W tamtych czasach w naszym kościele były śpiewane nieszpory. Śp. ks. Bar pozwalał nam - dziewczynkom sypiącym kwiatki - siedzieć na schodkach przy samym ołtarzu. A z chóru rozbrzmiewał piękny głos śp. Walerii Mazik i innych, nieżyjących już  chórzystek, które chciałabym tu wspomnieć: Anny  Dymek, Krystyny Kasprzyk, Antoniny Woźniak, Franciszki Randak, Anny Błachowicz, Anastazji Ślusarczyk, Katarzyny Maroszek i innych.

Na zakończenie oktawy Bożego Ciała, w ostatni nieszpór ks. Bar był oblegany przez dzieci, które aktywnie uczestniczyły w nabożeństwach i rozdawał im cukierki.

Śp. ks. prałata Zygmunta Pilarczyka wszyscy pamiętamy bardzo dobrze. Dużo On zrobił dla naszej parafii i nigdy nie był na urlopie. Działał bez wielkiego rozgłosu, bo czasy były komunistyczne, zawsze jednak osiągał to co zaplanował, a parafianie chętnie mu pomagali. Wokół ołtarza licznie gromadzili się i pomagali mu ministranci w różnym wieku. Chciałabym tu wspomnieć choćby ministranta i strażaka śp. Macieja Błachowicza i Komendanta OSP w Wąsoszu Górnym śp. Gabriela  Leszczyniaka.

 Za Jego posługi kapłańskiej miały miejsce dwa powołania: ks. dr Sławomira Zabraniaka i ks. Wojciecha Ignasiaka.

Sakrament bierzmowania wtedy nie był udzielany tak często jak teraz. Pamiętam, że ks. Pilarczyk ustawił nas, czyli kandydatów do bierzmowania (a było nas bardzo dużo) wokół kościoła, świadkowie stali za nami, a biskup podchodził i udzielał sakramentu.

Z przedwczesną śmiercią śp. ks. Krzysztof Jeziorowskiego wielu naszych parafian jeszcze się nie pogodziło. Ciągle jest On obecny w kościele, drugi miesiąc  odprawiają się za Jego duszę Msze św. gregoriańskie. Jakim był, wszyscy wiemy – niepowtarzalny, z uśmiechem ,,przyklejonym” na twarzy.

Chciałabym tu wspomnieć jeden dzień z jego życia. Nie było wtedy w naszej parafii jeszcze ks. Piotra Rutkowskiego, a ks. prałat Z. Pilarczyk mieszkał na plebanii, ale był chory i nie posługiwał już w konfesjonale. Śp. ks. Krzysztof postanowił, że będzie odwiedzał chorych w pierwsze piątki miesiąca. W owym dniu po śniadaniu około godz. 8:00 wyjechał do chorych z Komunią Św. Wrócił około godz. 15:00, zjadł obiad i szybko poszedł do kościoła, bo czekały tam już dzieci na Spowiedź pierwszo-piątkową, później odprawił dwie Msze św. i Różaniec. Około godz.19:00 wrócił z kościoła na plebanię, by szybko zjeść kolację i pozbierać myśli oraz materiały, gdyż o 20:10  wyjeżdżaliśmy do Częstochowy do Radia FIAT, aby uczestniczyć w audycji na żywo, której on był twórcą - „Pod rękę ze św. Maksymilianem”. Audycja ta rozpoczynała się o godz. 21:30 i trwała do 22:30. Do Wąsosza wróciliśmy około godz. 24:00.

Nasz drogi, święty kapłan bardzo szybko żył i żył dla nas, a  nie miał czasu w ogóle dla siebie. Mówił nam kiedyś, że jego pragnieniem jest, aby przeprowadzić wywiad z panem Janem Idzikowskim, mieszkańcem Więcek. Był przekonany, że na pewno opowie nam wiele ciekawych historii ze swojego życia. Ma on 92 lata i bardzo dobrą pamięć. Wywiad ten miał zamiar umieścić w naszym czasopiśmie. Nie zdążył,  pan Jan Idzikowski zmarł. Często jeszcze żałował, że nie udało się z nim porozmawiać, jakby miał pretensje do samego siebie.

Te słowa Księdza zostały „gdzieś zawieszone w przestrzeni” i nieraz wracały do mnie. Pewnego dnia, sprzątając groby swoich bliskich, spotkałam na cmentarzu syna śp. Jana Idzikowskiego -  Piotra i jego żonę Stanisławę, i przy grobie zmarłego  wspominaliśmy jego życie.

Był rolnikiem, jego gospodarstwo bardzo dobrze prosperowało. Udzielał się też społecznie, był strażakiem OSP w Więckach. Chętnie pomagał sąsiadom, służył im swoim doświadczeniem i radą. Kochał swoje wnuki, szczególnie drogi był mu  Adaś. Nieraz opowiadał różne historie, które miały miejsce podczas II wojny światowej na naszym terenie i właśnie tego jest żal, że nikt  nie spisał  jego wspomnień.

Należy również wspomnieć śp. Piotra Maroszka, który był kościelnym w naszej parafii przez 50 lat. Pamiętam, że zawsze o godz. 12:00 szedł  do kościoła, by dzwonić na Anioł Pański. Był bardzo oddany swojej pracy kościelnego. Na pewno wielu z nas, a szczególnie córka – pani Halina, mogłoby dużo o nim powiedzieć. Pamiętamy.

Wspominamy wszystkich naszych zmarłych bliskich i dalszych z rodziny, sąsiadów, znajomych, księży, którzy pracowali w naszej parafii, i modlimy się za nich.

Wieczny odpoczynek racz im dać Panie, a Światłość Wiekuista niechaj im świeci,  niech odpoczywają w pokoju wiecznym. Amen.

  
Dorota Dybalska

ZWZ, 11/2014

 

Parafia św. Andrzeja Ap. - Sanktuarium Pasyjne i Maryjne
Rynek 2, Wąsosz Górny, 42-110 POPÓW
tel. 504 312 302 (Uprasza się, aby dzwonić wyłącznie w sprawach posługi duszpasterskiej i kancelarii)
parafia@kalwaria-wasosz.pl